Rowerowa nagroda zamieniła się w lekcję bezpieczeństwa nad Czorsztynem

Rowerowa nagroda zamieniła się w lekcję bezpieczeństwa nad Czorsztynem

Poranna zbiórka, kontrola sprzętu i pierwsze odblaskowe upominki ustawiły ton całej wyprawy Klubu „wKoło” PTTK ze Szczawnicy. To nie był zwykły wyjazd na rowery, ale nagroda połączona z bardzo konkretną lekcją jazdy po drogach i ścieżkach. Nad jeziorem Czorsztyńskim uczestnicy zmierzyli się z podjazdem, awarią koła i zmiennym tempem trasy, które szybko sprowadziło wszystkich do jednego wniosku – na rowerze liczą się nie tylko nogi, ale i rozsądek.

  • Zbiórka zaczęła się od kasków, odblasków i krótkiego szkolenia
  • Trasa wokół jeziora dała i widoki, i pierwsze techniczne kłopoty
  • Zamek w Czorsztynie, powrót do Szczawnicy i podziękowania po drodze

Zbiórka zaczęła się od kasków, odblasków i krótkiego szkolenia

Wycieczka 10 czerwca ruszyła od rzeczy najprostszych, a zarazem najważniejszych. Na parkingu sprawdzono rowery, zapakowano je na przyczepę i rozdano prowiant na drogę. Zanim grupa ruszyła dalej, uczestnicy wysłuchali krótkiego szkolenia o bezpieczeństwie na drogach, które poprowadził komendant Straży Miejskiej w Szczawnicy, Jerzy Janowicz.

To właśnie ten element nadał całemu wyjazdowi wyraźny sens wychowawczy. Skontrolowano też kaski, które od 3 czerwca były obowiązkowe, a na otarcie pierwszych nerwów każdy dostał odblaskowy brelok. W praktyce oznaczało to jedno – jeszcze przed wejściem na trasę uczestnicy dostali przypomnienie, że w ruchu rowerowym nie ma miejsca na przypadek.

Trasa wokół jeziora dała i widoki, i pierwsze techniczne kłopoty

Autobus dowiózł grupę do zamku w Niedzicy, gdzie czekały już rowery. Stamtąd uczestnicy wyruszyli na trasę wokół jeziora Czorsztyńskiego, kierując się do zamku w Czorsztynie. Początek nie był łagodny – na odcinku dwóch kilometrów trzeba było pokonać około 120 metrów przewyższenia, więc nogi szybko poczuły, że to nie będzie spacer.

W Falsztynie zrobiono pierwszy postój, który wykorzystano także do szybkiej nauki serwisowej. Pojawił się pierwszy defekt, czyli przebita dętka, ale problem rozwiązano sprawnie i bez zbędnej zwłoki. Kolejny odpoczynek wypadł we Frydmanie, a później grupa dojechała do zatoki w Kluszkowcach, gdzie był czas na relaks nad wodą i spokojniejszy oddech po intensywniejszych fragmentach trasy.

Nie obyło się jednak bez przypomnienia, że rowerowa wyprawa wymaga koncentracji przez cały czas. W drugiej części pojawił się incydent związany z niedostosowaniem prędkości do warunków na drodze i zjazdem poza ścieżkę. Zostały siniaki, ale też doświadczenie, które w szkolnym projekcie bywa cenniejsze niż sama fotografia z wyjazdu.

Zamek w Czorsztynie, powrót do Szczawnicy i podziękowania po drodze

Po dotarciu do przystani pod zamkiem uczestnicy zostawili rowery i poszli zwiedzać zamek w Czorsztynie. Potem przyszedł czas na powrót autobusem do Szczawnicy, gdzie na plaży przy Kotuńce czekały już jednoślady przewiezione przez wypożyczalnię „Sandra”. Wsparcie przy tej części organizacji zapewnił Daniel Maciąga.

Cała wyprawa zamknęła się liczbą 940 kilometrów, jeśli zsumować przejechane odcinki. To spory wynik jak na projekt nagrodowy, ale jeszcze ważniejsze wydaje się coś innego – fakt, że uczestnicy regularnie dojeżdżają do szkoły na rowerze i uczą się robić to zgodnie z przepisami.

Organizatorzy podziękowali dzieciom i młodzieży za udział w projekcie „Rowerowa Wiosna”, szkołom za zaangażowanie, opiekunom i koordynatorom akcji, a także sponsorom wspierającym całe przedsięwzięcie. Wśród nich znalazły się Starostwo Powiatowe w Nowym Targu, Centrum Kultury, Sportu i Promocji w Szczawnicy, wypożyczalnia rowerów Sandra oraz Agencja Reklamowa Creativ z Krośnicy.

na podstawie: Starostwo Powiatowe w Nowym Targu.